| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
Agrafki
Dzieci z pasją
Ładne
Moje ulubione
Nasze podróże
Smacznie
Zamknięte
Zręcznie
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
środa, 30 sierpnia 2017
Tomiś chodzi...

Z dnia na dzień lepiej. Już nawet kroczków nie liczę :-)

15:48, kajka271
Link Komentarze (2) »
niedziela, 20 sierpnia 2017
Tomiś - 10 miesięcy

Takiego dużego już mamy chłopaczka. 10 miesięcy :-)

Nie wiem ile mierzy i waży, ale ubranka nosi na 74cm. Zajada wszystko bardzo chętnie, od kilku dni wyraźnie wyciąga rączki po własną łyżeczkę... ale rzadko kiedy trafia nią do buzi :-) No i rosołek cały spada z tej łyżeczki :-) Musimy przejść na zupy krem na najbliższy czas :-)

Ząbków nadal 6, ale coś marudzi... chrypi trochę... może to kolejne ząbki idą?

Umie zrobić kosi-kosi (brawooo), czasem pokazuje paluszkiem na 'gotowała sroczka kaszkę), chowa się żeby zrobić komuś akuku i jak tylko mówimy: 'Tomciu, nie wolno!' to pędzi szybko w tym kierunku pękając ze śmiechu. Jak krzyczę, że nie wolno rysować po ścianie, to leci z kredką w kierunku ściany. Łobuz straszny z niego będzie :-)

I co by jeszcze napisać???? Najważniejsze... CHODZI! Na równe 10 miesięcy robił 5-6 kroczków. Ale dziś już zrobił 11 kroków. Najszybciej z naszych dzieci. Tak śmiesznie staje, ma chyba w miarę duże stopy, rozstawia paluszki by zwiększyć powierzchnię stopy i stoi już od dawna bardzo stabilnie, a teraz jeszcze przenosi ciężar ciała pomiędzy nóżkami i ruszył :-) Wygląda jak robocop, śmiesznie strasznie... no i nie robi tego na zamówienie, więc nie udało mi się jeszcze nakręcić filmiku :-) 

(Zdjęcie wstawię później ale choć wpis będzie :-) )

czwartek, 17 sierpnia 2017
Jeziorak

Wyobraźcie sobie, że zupełnie spontanicznie zrobiliśmy sobie weekend na żaglach na Jezioraku :-) Jakoś tak planów na weekend nie mieliśmy, w poniedziałek Ewa wracała z obozu więc musieliśmy być w domu, jechać daleko nie było sensu... do tego Tata mój miał urodziny i imieniny, a z nim zawsze ciężko z prezentem... kiedyś już raz zrobiliśmy mu prezent weekendowego żeglowania i wszyscy to dobrze wspominają... obdzwoniłam więc kilka przystani i jakimś fuksem udało mi się znaleźć wolny jachcik, dokładnie na ten termin :-)

(wrrrrrrr, już raz zrobiłam ten wpis, kilka dni temu, i jak kliknęłam zapisz... wszytko mi znikło... z hukiem zamknęłam laptopa i poszłam spać... teraz usiadłam znów, pomna doświadczeń zapisuję co chwilkę... i też mi ostatnie poprawki i dwa akapity zeżarło... czy wy też tak macie z bloxem czasem?????)

I co to ja napisałam??? Trzeci raz pisać o samo.... wrrrr

W każdym razie było baaaardzo fajnie. Chłopakom się bardzo spodobało. Trochę bałam się jak to będzie z Tomcikiem, zakupiłam mu kilka kapoczków i szelki bezpieczeństwa. Jeden kapoczek okazał się za duży, ale Pio chętnie go przejął. Drugi był w sam raz, ale Tomcikowi nie odpowiadało takie otulenie ciałka i odmówił noszenia ustrojstwa. W efekcie weekend spędził w szelkach i na smyczy :-) 

Grześ i Piotruś złapali chyba bakcyla. Nawet Mariusz stwierdził, że musimy częściej robić sobie takie weekendy pod żaglami... tylko patent by nam się przydał, a gdzie wcisnąć czasowo kursy i te sprawy???? ... trzeba było zainteresować się tematem przeddzieciowo :-) Do tego Ewci obóz zuchowy był ukierunkowany żeglarsko więc i ona podchwyciła temat, a teraz bryluje przed chłopakami swoją znajomością terminologii tematycznej :-) Jak Mariusz zapytał ją czy umie robić zwroty a ona na to: przez rufę czy przez sztag??? To szczęki nam opadły :-)  

No i pogodę mieliśmy super. Burza, która zdziesiątkowała kaszuby, nas tylko liznęła... trochę wiało, trochę flałty... ale ogólnie prześliczne niebieskie niebo i cieplutka woda. Żyć nie umierać :-) 

 

Tagi: jacht
22:35, kajka271 , Codziennik
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 sierpnia 2017
Tomcik - 9 miesięcy

Ups, przegapione :-)

Zdjęcia zrobiłam, choć Tomcik był mało współpracujący :-) Ruchowo trochę do przodu uciekał mi z kadru :-)

9 miesięczny Tomek ma 6 zębów (4 u góry i dwa na dole), je wszystko co się mu poda... uwielbia zwłaszcza owocki. Chętnie zajada owsiankę, do jaglanki już też się przekonał. Rzuca się na arbuza, paluszkami wyjada jagódki, ale niestety czasem rozpadają mu się w łapkach.

Na 9 miesięcy Tomek umiał już stać, sam, bez podparcia. Śmieszne to było, bo jednocześnie w ogóle nie kuma, że można by poprzestawiać nóżki. Staje w miejscu, potem kuca i na czworaka idzie w docelowe miejsce, potem znów wstaje. Nie potrzebuje nawet podparcia do samego wstawania. Teraz (dziś ma 9,5mieś) troszkę kroczków robi, ale wcale go to jeszcze nie wciągnęło. Raczkuje sprawnie, ale nie jakoś dużo. Właśnie wróciliśmy z Grzybowa, a tam mi dziewczyny zwróciły uwagę, że on marudzi i ja go wtedy biorę na ręce, w efekcie nie musi raczkować. Skupia się na tym wstawaniu :-)

Wstawanie komplikuje nam kąpiele. Po pierwsze przewrócił się w warszawskiej wannie kąpiąc się z Bubu, i tak się przestraszył, że przez tydzień nie dawał się w domu wykąpać. Znów oswoił się z wodą podczas kąpieli w grzybowskich miskach, ale w naszej wannie tak wstaje, że nie tylko spuścić go z oczu nie można, ale i trzymać za rękę trzeba cały czas. Zwykle wykorzystywałam czas kąpieli dzieci na ogarnięcie łazienki, a teraz jestem uwięziona :-(

W Chorwacji w apartamencie mieliśmy schody na antresolę dzieci i cieszyłam się, że Tomik nie myśli nawet o wchodzeniu na schody... teraz już wykumał tą atrakcję i w Grzybowie spędzałam czas na schodkach na taras. Non-stop. Lepsze te schody, niż na piętro (takie mega strome), ale i te 3 schodki były męczące. Męczące dla mnie, dla niego nie. Schodzenie tyłem jeszcze Tomka przerasta, a skakanie na główkę ze schodów bywa ryzykowne.

Polubił też siedzenie w piaskownicy, a nasza domowa piaskownica nie ogarnięta w tym sezonie. Myślałam, że jeszcze nie będzie nam potrzebna :-) Teraz planujemy kilka dni w domu to może się tym zajmiemy?

Co poza tym? Wie, że kredką się rysuje. Znalazł ostatnio jakąś kredkę i rysował po książeczce. Chciałam to pokazać mamie to porysował nam podłogę, bo kartka była za mała.

Z ciekawostek cały wyjazd spaliśmy w namiocie (oswajałam Ewę z namiotem przed obozem zuchowym) i bardzo nam się to spodobało. Dla Tomka zupełnie bez znaczenia czy spał w domku czy w namiocie, a dla nas bardzo przytulnie... i to uspokajające stukanie deszczu w poły namiotu :-)

tomi9007 

I to tyle chyba, tak na szybko...

Ps. Pisane wczoraj, a dziś już 'chodził' po domu pchając przed sobą krzesło. Aż mi szkoda, że nie zabrałam z Grzybowa dyżurnego pchacza...

19:00, kajka271 , Tomiś
Link Komentarze (1) »