| < Listopad 2005 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
Zakładki:
Agrafki
Dzieci z pasją
Ładne
Moje ulubione
Nasze podróże
Smacznie
Zamknięte
Zręcznie
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
wtorek, 29 listopada 2005
Irek-fanatyk
Mój mężulo ma kolegę z liceum (nazywam go Irek-fanatyk), którego nie udało mi się bliżej poznać. Był u nas na weselu, ale tyle było ludzi, że go nie zakodowałam. Kolega uf (wiem, że pisze się ów) smsuje do nas namiętnie... chce nas odwiedzić...itp, ale jakoś ciągle nam nie wychodzi spotkanie.
Smsuje np. w wakacje: "przyjeżdżam jutro o 10.12", a my akurat na kaszubach...
Właśnie dostaliśmy od niego kolejnego smsa:
"Cześć kolego, tak sie zastanawiam, czy nic z Tobą złego sie nie stało, bo nic nie mówisz, co u Ciebie. W Gdańsku łatwo zostać np. narkomanem, ale Niech Cię Bóg Broni. Pozdr."
Hehe, aż się boję go poznać... jak tak dalej pójdzie to może nie będzie mi to dane. Małżeństwem jesteśmy 2 lata, znamy się z mężulem 4, a kolegi na razie nie poznałam... może nadal szczęście będzie mi sprzyjać :-)
22:10, kajka271
Link Dodaj komentarz »
chyba mi się tematy pomyliły :-)
Nie wiem jak to się stało. Miało być o synku, wesołe i lekkie tekściki, a tu praca, praca i praca :-( Chyba zawładnęła mym życiem...
Więc o synku: ma nastepnego ząbka, czyli juz w sumie 7 sztuk szczerzy w uśmiechu (jak się pisze szczerzy?) Rodzice zajęci karierą (jaką karierą),  zauważyli go dopiero jak był juz duży, a gdzie oznaki ząbkowania, gorączki i marudzenie... na szczęście tym razem nam umknęło :-)
Wczoraj Grzegrzulec nauczył się chodzic za jedną rączkę. Idzie mu to koślawo troszkę, w łapie musi trzymać grzechotę (czegoś trzeba się trzymać), ale idzie. Jeszcze trochę i bedzie mykał jak Korzeniowski :-)
Pierwsze buciki juz kupione... lecą z allegro, już wypatruję listonosza, śliczne są:-)

19:24, kajka271
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 listopada 2005
uff

Znowu w pracy :-( Mamy straszne ciśnienie. Szef narzeka, że są opóźnienia, my pracujemy po godzinach i w weekendy i nadal jest źle:-(

Dobrze chociaż, że synek zdrowy i mężul nie ma tyle roboty, więc wraca szybciej z pracy i przejmuje rolę opiekunki.

Dziś synek obudził się o 5tej i do 7mej szalał. Na szczęście mężul się zlitował i wstał. O 7mej jak kładł synka (przy mej piersi, bo inaczej nie zaśnie tak łatwo) to ja właśnie wstawałam.

A teraz robią razem zakupy.

Podobno kupił dla Grzesia kierownicę piszczącą na mikołajki. Ciekawe czy się ucieszy?

14:15, kajka271
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 listopada 2005
chro-psi
Kto zgadnie o której dziś była pobudka?
4:37!!! i godzinka zabawy zakonczona wielka kupą, o 5:40 poszłam spać (synek siłą przytulony do piersi zasnął) a o 6:15 wstawałam do pracy:-)
... prace to przemilczę, bo jak wczoraj....
a za to na baseniku było super, dziś bez takiego pośpiechu, nurkowaliśmy aż miło, chyba z 5 razy i bez płaczu. Dostaliśmy niebieską piłeczkę, z którą Grześ sie nie rozstawał i wszyscy byli zadowoleni.
A teraz siekokosimy na łóżku, wszyscy troje. My padnięci, a Grześ oczywiście pełen werwy ;-)
19:17, kajka271
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 listopada 2005
ufff harówka:-(
Dziś dzień ciężki :-( Pracy w bród, wszyscy wściekli. Pracuję w budownictwie. Robimy halę dla Islandczyków, pod klucz, wszystkie uzgodnienia mailowo, za miesiąc ma iść wysyłka, a oni jeszcze nie podjęli wszystkich decyzji. Dla nie wtajemniczonych: 150 ton stali spawa się  koło 2-3 miesięcy. Już mamy część wykonaną, ale wszystko trzeba jeszcze pomalować i zamówic ściany, okna i te sprawy. A oni tylko piszą, że może by jednak okna miały szyby UV albo przyciemniane i rolety w oknach. Może im jeszcze firanki dorzucimy :-)
Najgorsze, że taki full roboty, że powinnam zostawać po godzinach żeby się z tym wyrobić, a mi się spieszy do synka. Straszne, że tak się matki od dzieci uzależniają (może nie wszystkie). Te 8-9 godzin to jeszcze zniosę (już się przyzwyczaiłam), ale każde kolejne minutki to mordęga. Oczyma wyobraźni widzę wtedy jak w domu Misiek marudzi i  nie mogę się wcale skupić na pracy.
A jak wrócę do domku to wielkie przytulanie. I ja jestem stęskniona i on i Duży Misiek też wraca z pracy i wszyscy się przytulamy :-) Tuli, tuli....
22:36, kajka271
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2