| < Styczeń 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
poniedziałek, 28 maja 2018
Majówkowe batoniki

Rok temu na majówkę Aga przywiozła pyszne batoniki... próbowaliśmy je potem zrobić na miejscu, ale nie było papieru do pieczenia, folia się do nich przykleiła, nie regulowana temperatura w piekarniku spowodowała, że troszkę się spiekły... no ale apetyt na nie pozostał...

I zakochaliśmy się w tych batonikach. Przepis pochodzi z jakiejś gazetki, mam tylko jego zdjęcie, ale że ciągle mi się gubi to postanowiłam go tutaj zapisać. Autora przepisu nie znam.

 

250 g płatków owsianych górskich

1 puszka mleka skondensowanego, słodzonego

po 40g - sezamu, ziaren słonecznika i pestek dyni

po 120g - żurawiny, orzeszki ziemne niesolone

po 80g - wiórków kokosowych

Mleko podgrzewamy i dolewamy do wymieszanych wcześniej pozostałych składników. Wysypujemy na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę, wyrównujemy i pieczemy w temp.130stopni przez godzinę. Zostawiamy na 15 minut do przestudzenia i kroimy w batoniki.

Ps.

Fajnie się ostatnio bawiliśmy  z Piotrusiem przy robieniu tych batoników. Robimy zero na wadze, stawiamy miskę malaksera i znów zero, i co kolejne dosypywane składniki zerujemy albo dodajemy w głowie ile powinno wyjść... taka domowa lekcja matematyki :-)

 

wtorek, 06 września 2016
Wtorek - ciasteczka owsiane

Dzień dla mamy :-)

Pio jedzie z Mariuszem do przedszkola, starsi mają na 9tą i jadą sami, razem... a ja mam czas aż do 14.40. Sama w domu!

I właśnie jak zastanawiałam się jak go wykorzystać... od czego zacząć, na ile sił mi starczy... to zadzwoniła Julka... i tak spędziłam godzinę rozmawiając... teraz chwilkę poklikam i będzie 11ta... gdzie ten czas tak pędzi?

Do tego wychodząc Grześ stwierdził, że jakbym się nudziła (ja i nuda, dobre sobie), to mu się marzą babeczki i ciasteczka owsiane... więc wyjęłam to masło by się ogrzało, bo w sumie to ciasteczka dobra myśl, będzie co włożyć do śniadaniówek jutro :-)

Przepis na ciasteczka owsiane mamy od cioci Mili i bardzo go polecamy. Pychotka!

CIASTECZKA OWSIANE CIOCI MILI (w oryginale od Kingi Paruzel)

2 szklanki mąki, obojętnie jakiej, często dajmy pełnoziarnistą

1 łyżeczka proszku do pieczenia i 1 łyżeczka sody

szczypta soli

3 szklanki płatków owsianych

1 szklanka żurawiny, lub każdego innego umilacza, rodzynek, suszonych morelek, orzechów itp

2 jajka

kostka masła

1/2 szklanki cukru trzcinowego (tak naprawdę to do smaku, Kinga ma w przepisie 1 i 1/4, Mila zrobiła niechcący samą 1/4 i były dobre... kto jak lubi)

ekstrakt waniliowy

 

Masło ucieramy z cukrami i jajkami. Suche składniki mieszamy w misce i dodajemy do ucieranego masła. Na koniec dodajemy płatki i wypełniacze-umilacze.

Formujemy kulki i układamy je na wyłożonej papierem blasze. Pieczemy w 180stopniach, około 15 minut.

 

Zrobię dziś to dorzucę zdjęcie :-)

wtorek, 15 lipca 2014
Rizotto z cukinią

Kolejne z moich ulubionych zielonych dań. W rodzinie rozprzestrzenione za sprawą Agi Sadłowskiej :-) Obiecałam wkleić dziś przepis... okazało się, że zdjęcia do przepisu robiłam ponad rok temu :-) ale się ich naszukałam... :-)... a potem znów gotowy wpis czekał kilka dni... :-)

Rizotto jest przepyszne. U nas zrobiło furrorę. Smakuje także dzieciom, Grześ co prawdą odkłada cukinię i je sam ryż, ale pozostałe zajadają :-)

2 mniejsze cukinie (lub 1,5 dużej) pokroić w grubą kostkę i podsmażyć na masełku lekko soląc, odłożyć na bok.

Na tej samej patelni podsmażyć pokrojoną drobno cebulkę, po chwili dorzucić wysypany z torebki ryż. Na naszą 5 osobową rodzinę robię 3 torebki ryżu, ale jeszcze do niedawna robiłam z dwóch. Podprażyć ryż kilka minut, a następnie zalać go rosołkiem. Najlepiej oczywiście prawdziwym rosołkiem, ale w przypływie chwili zdarza mi się rozrobić kostkę rosołową. Tak zresztą było w przepisie i dopiero jak naczytałam się o szkodliwości gotowych kostek staram się je omijać. Stosując te 'zdrowsze' kostki trzeba całe danie trochę dosolić, bo robi się wtedy mdłe. W każdym razie podprażony ryż zalewamy rosołkiem. Docelowo wychodzi około litr rosołu na 3 woreczki ryżu. Rosołek dolewamy stopniowo, i dopiero jak rosołek się wchłonie dolewamy kolejną partię.

Jak ryż jest już gotowy (próbujemy), dodajemy szklankę śmietany, cukinię i posypujemy całość parmezanem. U nas parmezan się nie sprawdza, więc posypujemy startym żółtym serem. Mieszamy i voila :-)

czwartek, 06 lutego 2014
Zupa lazurowa

Pisałam już, że lubimy ser Lazur?

I że fajnie pasuje z brokułami, mniam?

To muszę jeszcze napisać, że na opakowaniu Lazura znalazłam raz przepis. Jak tylko go przeczytałam to ślinka zaczęła mi lecieć... i tym sposobem mamy nową zupę w naszym domowym repertuarze.

Składniki:

- Ser lazur - 100-200g (ile kto lubi)*

- Brokuł

- Rosołek

- Trochę mąki i masła

- Śmietana

- Grzanki

Brokuła dzielimy na różyczki, większe kroimy na mniejsze ćwiartki, bo inaczej nie mieszczą się na łyżce :-) Obtaczamy je w mące i wrzucamy do garnka na roztopioną łyżkę masła. Podsmażamy chwilkę i zalewamy rosołkiem. Zagotowujemy i gotujemy do miękkości brokuła. W międzyczasie scieramy na tarce serek i dorzucamy do gotującej się zupy. Na końcu zabielamy zupkę śmietaną (nie wiem czy to konieczne, w przepisie była śmietana 36%, ja daje co tam mam pod ręką w ilości dowolnej). Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Już na talerzach posypujemy grzankami zrobionymi z pokrojonego w kostkę, czerstwego chleba podsmażonego na masełku.

Mniam. Zajadają i mali i duzi i choć nie byłam pewna czy dzieci podchwycą ten smak, to na szczęście zajadają ze smakiem i dokładek się domagają :-)

* Nie musi to być lazur, może być inny ser z niebieską pleśnią, ale w większości przepisów ten sprawdza mi się najlepiej. No i z tego opakowania jest przepis :-)

niedziela, 19 stycznia 2014
Boska tarta z cukinii

Zrobiliśmy wczoraj małą imprezkę z okazji imienin męża... w sumie gdyby nie imieniny to też byśmy ją zrobili :-)

W trakcie padło pytanie o ulubiony smak. O takie coś co byś wybrał jako ostatnie danie przed śmiercią, albo coś co chciałbyś by ci przysłali na bezludną wyspę.

Każdy podał coś innego...

A ja nie mogłam się zdecydować ale cały wieczór chodziło mi to po głowie...

I tak po dłuższym przemyśleniu... to ja chyba wybrałabym Tartę z cukini :-) Boską tartę z cukinii.

Przepis oryginalny tu.

Ja go lekko modyfikuję, czyli:

Ciasto: 

kupuję mrożone ciasto francuskie :-). 


Nadzienie:

2 średnie cukinie, cebula, ząbek czosnku, feta 100-120 g, 3 jajka, 2 porządne łyżki listków mięty (ja wrzucam zawartość jednej torebki herbaty miętowej:-)), i 2 łyżki natki pietruszki i 2 łyżki parmezanu (parmezanu nigdy nie mamy, więc wrzucam troszkę startego żółtego sera), sól i pieprz do smaku. 

Półtora cukinii utrzeć na tarce o grubych oczkach, obsypać sola i odstawić na jakieś 15-20 na sitku do odcieknięcia. Potem jeszcze odcisnać z nadmiaru soku i wrzucić na podduszone wcześniej na oliwie czosnek z cebula. Dusić dalej do miekkości cukinii.

W misce ubić jaja z odrobiną soli, pieprzem, serem żółtym, ziołami i pokruszoną fetą. Na koniec należy dorzucić warzywa. 

Ciasto najpierw podpiec w piekarniku rozgrzanym do 200 C przez jakies 10 minut. Wyciagnać, zmniejszyć temperaturę do 180 C, na ciasto wylać masę cukiniowo-jajową i do piekarnika na 20 minut. Po tym czasie wyciągnać, przybrać plasterkami z pozostałej cukinii, pokropić oliwą i posypać startym serem. Podpiec kolejne 5-10 minut albo aż do przypieczenia sie plasterkow cukinii i roztopienia sera. 

Boska na ciepło, obłędna na zimno. - ten tekst mi zapadł w pamięć i wpisując 'boska' odnajdywałam ją w googlu :-) ale ile można szukać... za każdym razem. Tutaj mi się nie zgubi :-)

Jak lubicie cukinię to baaaardzo polecam :-)


 
1 , 2