| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Agrafki
Dzieci z pasją
Ładne
Moje ulubione
Nasze podróże
Smacznie
Zamknięte
Zręcznie
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
czwartek, 14 stycznia 2016
RODZINNE „TRIDUUM”

Za oknem znowu gości zima,

Spadło trochę śniegu i mróz trzyma,

A w kalendarzu – co wisi na ścianie,

Są trzy dni- tak ważne niesłychanie.

 

To trzy dni szczególne dla naszej rodziny,

Bo świętujemy wtedy „rodzinne” urodziny,

Dla dwojga kochanych naszych wnucząt,

Jest to czas radosny i pełen wzruszeń.

 

Są szczęśliwi i radośni , w życiowym rozkwicie,

Bo przed Nimi stoi całe , bogate życie.

Od Rodziców i Dziadków dostali prezenty,

Więc Ewa radosna i Grześ uśmiechnięty.

 

Ale jest jeszcze trzecia osoba w pamięci,

Dla której , niestety świat się nie kręci,

„Jej świat” nawet nie ruszył z miejsca,

Bo od razu zgasła Jej wątła iskierka.

 

Mała Hania – aniołek wyczekiwany,

Nie miał szansy  poznania swojej Mamy,

Pan zabrał Ją od razu „do siebie” do Nieba,

Bo czasami tam- w Niebie aniołków potrzeba.

 

My jednak pamiętamy o tej „kruszynie”,

Zawsze będzie „żyła” w naszej rodzinie,

I dlatego właśnie te trzy dni styczniowe,

To nasze rodzinne Triduum „Kaczorowe”

 

                                                  Dziadek Jacek

 



poniedziałek, 16 listopada 2015
Piotruś Pirat

Na głowie chustka czerwona,

Co skrywa płową czuprynę,

I czarna opaska na oku,

Podkreślona marsową miną.

 

Do tego obcisła koszulka ,

W paseczki niebieskie jak morze,

I spodnie , szerokie aż do ziemi,

Jak znak na pirackim honorze.

 

Za pasem kordelas korsarski,

Z tektury- lecz jak prawdziwy,

Dopełnia całości portretu,

To „Pirat Piotruś” - jak żywy!


środa, 09 września 2015
Chlip...

 

         POŻEGNANIE  LIZAKÓW

 

Małe jeziorko wśród kościerskich lasów,

Nasza letnia baza od najdalszych czasów.

Tam na polanie w campingu , gdzie było przaśnie,

Tam były Nasze ukochane Lizaki  - właśnie.

 

Tam się zrodziły dziecięce przyjaźnie,

Które do dzisiaj trwają tak wyraźnie,

Tam Nasze dzieci , i tych dzieci – dzieci,

Zbierały grzyby, jagody i borówki –„ jak leci”.

 

Tam pierwsze próby pływackie „ w poprzek jeziora” ,

Czynił każdy kto dorósł i wyrósł  już z „bachora”,

I wszyscy – co często schodzili nad wodę,

Poznali windsurfing – tę mokrą przygodę.

 

Tam próbowaliśmy pieczeni z  własnego ogniska,

I grzanego wina – gdy chłodna jesień była blisko,

Tam się odbywały imprezy rodzinno-morsowe,

I wielkie spędy młodzieżowo- krzyśkowe.

 

Przez te trzy dekady, od lat „osiemdziesiątych”,

Przewinęły się w Lizakach setki i dziesiątki,

Różnych uczestników imprez, zlotów, turnusów,

Wiele dziewcząt, chłopaków ,”kochanych łobuzów”.

 

Teraz czas „Lizaków” dobiegł właśnie końca,

Już tam nie obejrzymy zachodzącego słońca,

Teraz inny właściciel zapuści tam korzenie,

A nam w Grzybowie przyjdzie spełniać marzenie.

 

Dziadek Jacek

środa, 24 czerwca 2015
Dzień Taty

Tata moich dzieci się szkoli. Dzieci przyniosły prezenty. PRawdziwy puchar!!! z kubeczków styropianowych, zdjęcie we własnoręcznie zrobionej ramce i obrazek. Grześ coś knuje, ale przedstawienie ma dopiero jutro... a taty nie ma. :-(

I choć przecież nie mamy co narzekać, bo tata rzadko tak wybywa. To jednak smutno tak. Dzieci pytają kiedy wróci. Zupełnie nie przyzwyczajone do braku rodziciela. I dlaczego tak długo go nie ma, i kiedy wreszcie wróci itp... 

Dla uczczenia Dnia taty pojechaliśmy w takim razie do Dziadka. A Dziadek, jak to Dziadek, napisał wierszyk.Taki pasujący mi do wielu tatów jakich znam.

 

DZIEŃ  TATY

 

Są w kalendarzu -  co wisi na ścianie,

Różne dni – też ważne niesłychanie,

I jest taka jedna  bardzo ważna data,

To 23 czerwca – swój dzień ma wtedy Tata!

 

Tata to postać  dla nas szczególna,

Dla rodziny , dla dzieci i żony,

On wyznacza kierunek w życiu,

Do tej roli On  jest przeznaczony.

 

Tata jest idolem dla syna,

Tata – to przyjaciel i opiekun,

Tata – to ostoja  całej rodziny,

Tata – to męski wzór dla każdej dziewczyny.

 

I choć bywa , że  nie jest ideałem,

Chociaż czasem się posłuży banałem,

Chociaż bywają inni – bogatsi i bardziej męscy,

To jednak tata jest zawsze najważniejszy.

 

O Nim się wspomina po latach,

O Nim się mówi „Mój Tata”,

Z Nim się wiążą wspomnienia z dzieciństwa,

On na zawsze pozostanie wzorem męstwa.

 

W taki Dzień Świętowania roli Taty,

Wspominamy jak było przed wielu laty,

I cokolwiek o Nim pomyślimy,

Bez Niego nie byłoby Naszej Rodziny.

 



wtorek, 02 czerwca 2015
Hulajnoga

Dziadek naprawił nam starą hulajnogę, taką jeszcze po wujku Andrzeju, uwielbianą swego czasu przez Grzesia... Piotruś i Ewcia porzucili od razu rowery i zaczęły się kłótnie o hulajnogę. W efekcie na Dzień Dziecka postanowiliśmy pójść w sprzęt sportowy, Ewa dostała akurat po kuzynkach rolki, więc dokupiliśmy jej ochraniacze, Piotruś dostał nową hulajnogę (do podziału z siostrą, bo jednak wartościowo nieporównywalne prezenty), a Grześ piankę do pływania (planujemy Aquatlon na koniec czerwca).

Dzieci zachwycone. W sobotę umówiłam się z Julką i jej dziećmi na wypróbowanie sprzętów na naszym jeziorku. Niestety pod samą Biedronką, miejscem naszego spotkania, Pio wyprzedzając Ewę, spadł kółkiem z krawężnika i głową uderzył w stojak rowerowy. Głową w kasku dodam. Zamiast spaceru mieliśmy więc wizytę na SORze... na szczęście pan doktor powiedział, że da się czoło plasterkami posklejać i uniknęliśmy szwów. Piotruś już na początku tłumaczył pani ratowniczce, że już go nie boli i możemy iść do domu, mama mu pozszywa :-) Ale rana była taka, że pani nie miała wątpliwości, że pokazać ją trzeba. Zresztą obie obstawiałyśmy szycie... brrrr.

Najlepsze było jak wracaliśmy do domu, skręciłam w naszą uliczkę, a Pio w płacz... bo on nie chce do domu, chce na hulajnogę :-)

A w domu, biegając z Frankiem, jeszcze 3 razy się wywalił. Nic się nie uczy na błędach. Zero ostrożności, chronienia głowy itp. Zastanawiam się czy nie kupić mu bardziej zabudowanego kasku. Wraca temat stroju ludzika Michelin i kasku hokeisty... tylko jak w tym jeździć na hulajnodze?

Dziadek Jacek z tej okazji napisał wierszyk :-)

 

HULAJNOGA

Dostał Piotruś hulajnogę,

Zaraz więc wyruszył w drogę,

Kierownicę chwycił w rączkę,

Pomknął chyżo – jak zajączek.

 

Kierownicę mocno trzymał,

Kask na głowie się Go imał,

Na kolanach ochraniacze,

Bo takie mają „wielcy gracze”.

 

Śmignął „z górki na pazurki”,

Spojrzał w niebo – a tam chmurki,

Zerknął w prawo, zerknął w lewo,

I na koniec wjechał w drzewo.

 

Guz na czole, boli noga,

W oczach łezki, w głowie trwoga,

Mama , która za nim biegła,

Zaraz rany te spostrzegła.

 

Do doktora w mig jechali,

Tam  Mu guza zaplasterkowali,

Teraz Piotruś , jak bohater mały,

Chodzi z plastrem – dumny cały.

 
1 , 2 , 3 , 4