| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
czwartek, 14 stycznia 2016
RODZINNE „TRIDUUM”

Za oknem znowu gości zima,

Spadło trochę śniegu i mróz trzyma,

A w kalendarzu – co wisi na ścianie,

Są trzy dni- tak ważne niesłychanie.

 

To trzy dni szczególne dla naszej rodziny,

Bo świętujemy wtedy „rodzinne” urodziny,

Dla dwojga kochanych naszych wnucząt,

Jest to czas radosny i pełen wzruszeń.

 

Są szczęśliwi i radośni , w życiowym rozkwicie,

Bo przed Nimi stoi całe , bogate życie.

Od Rodziców i Dziadków dostali prezenty,

Więc Ewa radosna i Grześ uśmiechnięty.

 

Ale jest jeszcze trzecia osoba w pamięci,

Dla której , niestety świat się nie kręci,

„Jej świat” nawet nie ruszył z miejsca,

Bo od razu zgasła Jej wątła iskierka.

 

Mała Hania – aniołek wyczekiwany,

Nie miał szansy  poznania swojej Mamy,

Pan zabrał Ją od razu „do siebie” do Nieba,

Bo czasami tam- w Niebie aniołków potrzeba.

 

My jednak pamiętamy o tej „kruszynie”,

Zawsze będzie „żyła” w naszej rodzinie,

I dlatego właśnie te trzy dni styczniowe,

To nasze rodzinne Triduum „Kaczorowe”

 

                                                  Dziadek Jacek

 



poniedziałek, 16 listopada 2015
Piotruś Pirat

Na głowie chustka czerwona,

Co skrywa płową czuprynę,

I czarna opaska na oku,

Podkreślona marsową miną.

 

Do tego obcisła koszulka ,

W paseczki niebieskie jak morze,

I spodnie , szerokie aż do ziemi,

Jak znak na pirackim honorze.

 

Za pasem kordelas korsarski,

Z tektury- lecz jak prawdziwy,

Dopełnia całości portretu,

To „Pirat Piotruś” - jak żywy!


środa, 09 września 2015
Chlip...

 

         POŻEGNANIE  LIZAKÓW

 

Małe jeziorko wśród kościerskich lasów,

Nasza letnia baza od najdalszych czasów.

Tam na polanie w campingu , gdzie było przaśnie,

Tam były Nasze ukochane Lizaki  - właśnie.

 

Tam się zrodziły dziecięce przyjaźnie,

Które do dzisiaj trwają tak wyraźnie,

Tam Nasze dzieci , i tych dzieci – dzieci,

Zbierały grzyby, jagody i borówki –„ jak leci”.

 

Tam pierwsze próby pływackie „ w poprzek jeziora” ,

Czynił każdy kto dorósł i wyrósł  już z „bachora”,

I wszyscy – co często schodzili nad wodę,

Poznali windsurfing – tę mokrą przygodę.

 

Tam próbowaliśmy pieczeni z  własnego ogniska,

I grzanego wina – gdy chłodna jesień była blisko,

Tam się odbywały imprezy rodzinno-morsowe,

I wielkie spędy młodzieżowo- krzyśkowe.

 

Przez te trzy dekady, od lat „osiemdziesiątych”,

Przewinęły się w Lizakach setki i dziesiątki,

Różnych uczestników imprez, zlotów, turnusów,

Wiele dziewcząt, chłopaków ,”kochanych łobuzów”.

 

Teraz czas „Lizaków” dobiegł właśnie końca,

Już tam nie obejrzymy zachodzącego słońca,

Teraz inny właściciel zapuści tam korzenie,

A nam w Grzybowie przyjdzie spełniać marzenie.

 

Dziadek Jacek

środa, 24 czerwca 2015
Dzień Taty

Tata moich dzieci się szkoli. Dzieci przyniosły prezenty. PRawdziwy puchar!!! z kubeczków styropianowych, zdjęcie we własnoręcznie zrobionej ramce i obrazek. Grześ coś knuje, ale przedstawienie ma dopiero jutro... a taty nie ma. :-(

I choć przecież nie mamy co narzekać, bo tata rzadko tak wybywa. To jednak smutno tak. Dzieci pytają kiedy wróci. Zupełnie nie przyzwyczajone do braku rodziciela. I dlaczego tak długo go nie ma, i kiedy wreszcie wróci itp... 

Dla uczczenia Dnia taty pojechaliśmy w takim razie do Dziadka. A Dziadek, jak to Dziadek, napisał wierszyk.Taki pasujący mi do wielu tatów jakich znam.

 

DZIEŃ  TATY

 

Są w kalendarzu -  co wisi na ścianie,

Różne dni – też ważne niesłychanie,

I jest taka jedna  bardzo ważna data,

To 23 czerwca – swój dzień ma wtedy Tata!

 

Tata to postać  dla nas szczególna,

Dla rodziny , dla dzieci i żony,

On wyznacza kierunek w życiu,

Do tej roli On  jest przeznaczony.

 

Tata jest idolem dla syna,

Tata – to przyjaciel i opiekun,

Tata – to ostoja  całej rodziny,

Tata – to męski wzór dla każdej dziewczyny.

 

I choć bywa , że  nie jest ideałem,

Chociaż czasem się posłuży banałem,

Chociaż bywają inni – bogatsi i bardziej męscy,

To jednak tata jest zawsze najważniejszy.

 

O Nim się wspomina po latach,

O Nim się mówi „Mój Tata”,

Z Nim się wiążą wspomnienia z dzieciństwa,

On na zawsze pozostanie wzorem męstwa.

 

W taki Dzień Świętowania roli Taty,

Wspominamy jak było przed wielu laty,

I cokolwiek o Nim pomyślimy,

Bez Niego nie byłoby Naszej Rodziny.

 



wtorek, 02 czerwca 2015
Hulajnoga

Dziadek naprawił nam starą hulajnogę, taką jeszcze po wujku Andrzeju, uwielbianą swego czasu przez Grzesia... Piotruś i Ewcia porzucili od razu rowery i zaczęły się kłótnie o hulajnogę. W efekcie na Dzień Dziecka postanowiliśmy pójść w sprzęt sportowy, Ewa dostała akurat po kuzynkach rolki, więc dokupiliśmy jej ochraniacze, Piotruś dostał nową hulajnogę (do podziału z siostrą, bo jednak wartościowo nieporównywalne prezenty), a Grześ piankę do pływania (planujemy Aquatlon na koniec czerwca).

Dzieci zachwycone. W sobotę umówiłam się z Julką i jej dziećmi na wypróbowanie sprzętów na naszym jeziorku. Niestety pod samą Biedronką, miejscem naszego spotkania, Pio wyprzedzając Ewę, spadł kółkiem z krawężnika i głową uderzył w stojak rowerowy. Głową w kasku dodam. Zamiast spaceru mieliśmy więc wizytę na SORze... na szczęście pan doktor powiedział, że da się czoło plasterkami posklejać i uniknęliśmy szwów. Piotruś już na początku tłumaczył pani ratowniczce, że już go nie boli i możemy iść do domu, mama mu pozszywa :-) Ale rana była taka, że pani nie miała wątpliwości, że pokazać ją trzeba. Zresztą obie obstawiałyśmy szycie... brrrr.

Najlepsze było jak wracaliśmy do domu, skręciłam w naszą uliczkę, a Pio w płacz... bo on nie chce do domu, chce na hulajnogę :-)

A w domu, biegając z Frankiem, jeszcze 3 razy się wywalił. Nic się nie uczy na błędach. Zero ostrożności, chronienia głowy itp. Zastanawiam się czy nie kupić mu bardziej zabudowanego kasku. Wraca temat stroju ludzika Michelin i kasku hokeisty... tylko jak w tym jeździć na hulajnodze?

Dziadek Jacek z tej okazji napisał wierszyk :-)

 

HULAJNOGA

Dostał Piotruś hulajnogę,

Zaraz więc wyruszył w drogę,

Kierownicę chwycił w rączkę,

Pomknął chyżo – jak zajączek.

 

Kierownicę mocno trzymał,

Kask na głowie się Go imał,

Na kolanach ochraniacze,

Bo takie mają „wielcy gracze”.

 

Śmignął „z górki na pazurki”,

Spojrzał w niebo – a tam chmurki,

Zerknął w prawo, zerknął w lewo,

I na koniec wjechał w drzewo.

 

Guz na czole, boli noga,

W oczach łezki, w głowie trwoga,

Mama , która za nim biegła,

Zaraz rany te spostrzegła.

 

Do doktora w mig jechali,

Tam  Mu guza zaplasterkowali,

Teraz Piotruś , jak bohater mały,

Chodzi z plastrem – dumny cały.

 
1 , 2 , 3 , 4