| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
poniedziałek, 21 maja 2018
Majówka, majóweczka...

Bosko było!!!

Nie planowaliśmy nic, no bo komunia zaraz, pewnie nie da się wyjechać... a tu nagle w pracy okazało się, że da się wziąć wolne, ksiądz zaplanował próby na przed i po majówce... a w środku tydzień był wolny... to się zebraliśmy i pojechaliśmy na Jurę K-Cz. A tam.... lato!

Ciepło, miło, błogo !!! Na jurze byliśmy ostatnio 100 lat temu, ale oboje z Kajką mamy miłe wspomnienia z tych okolic. Miejscówkę mieliśmy w malutkiej wiosce Kępina Zdrój  i ten nocleg możemy śmiało polecić - cisza, spokój i śpiew ptaków czyli wszystko o czym marzą takie mieszczuchy jak my :-). Druga sprawa to udało nam się końcu pojeździć całą rodziną na wycieczki rowerowe. Planowaliśmy to od dłuższego czasu, ale zawsze brakowało pełnego składu. Tym razem się udało. Poniżej kilka zdjęć z pierwszego dnia naszej 'rowerowej' majówki.

maj2018_1

maj2018_4Powyżej zdjęcie przy dawnej synagodze w Żarkach - cieszy wspaniały stan obiektu.

maj2018_2Nasza przyczepka rowerow spisała się na medal, Tomek ją bardzo lubi....

maj2018_5

Będąc w Żarkach, warto zajechać na stary Kirkut. Widzieliśmy już kilka mniej lub lepiej zachowanych kirkutów w Polsce, ale ten jest chyba najbardziej urokliwie położony. Naprawdę szkoda, że takie miejsca ciągle niszczeją....

maj2018_10

maj2018_11
maj2018_8

maj2018_9

CDN.....................

 

 

 

 

 

 

środa, 25 kwietnia 2018
25

Zaczęliśmy próby do komunii, codzienne!, masakra... ledwo wplatamy to w nasz zwykły tygodniowy plan, poprzekładaliśmy konie, lekko spóźniliśmy się na basen, ale dało się.

Ba. Wczoraj, jak rozpisałam sobie co muszę po pracy załatwić, to uznałam, ze jest to niewykonalne... a potem jakoś udało sie nawet więcej zrobić.

Pod pracę przyjechała niania z Ewcią i Tomisiem i poszliśmy do fryzjerki przemyśleć fryzury, potem zajechałysmy zamówić wianek do kwiaciarni, miałyśmy odebrać Piotrusia i zawieźć go na urodzinki koleżanki, ale mam kol. zaproponowała, że go odbierze z przedszkola i przywiezie nam potem pod dom (tym uratowała mój plan dnia), dzięki temu my z Ewą miałyśmy zapas czasu, więc zawiozłyśmy Tomcia do cioci Mili, żeby nie przeszkadzał nam w próbie. Tomiś zachwycony, bo uwielbia zabawki Wojtka, ja za to mogłam się udzielać w czasie próby :-). Potem odebrać Tomka, szybko na obiad, na szczęście przygotowany wczoraj, i M z Ewcią pojechali na konie... a my zostaliśmy czekać na Piotrka. Zdążyliśmy jeszcze włączyć pralkę, odkurzyć i posprzątać u chomika... jakby nie wiem jakim cudem, taki mega zaplanowany dzień się rozciągnął... szok.

Naprawdę czasem jestem w szoku, że to się jednak da.

wtorek, 17 kwietnia 2018
17

A może krótkie wpisy, bez zdjęć, to i w przerwie na kawę da się?

 

W meczu, w którym prosiłam o kciuki WYGRALI!!!! Tzn weszli do finału. Jeszcze jedne mecz przed nimi. Najwazniejszy. Ale i tak już jesteśmy mega dumni!

Potem zawieźliśmy go na zawody dwóboju nowoczesnego do Cetniewa i zdobył brąz w Województwie, więc weekend uważamy za bardzo udany.

 

Ewa za to miała pierwszą spowiedź przedkomunijną, i czytała modlitwy wiernych w niedzielę... tez się dzieje.

 

Pio odkurzył rower i chce jeździć.

Byliśmy też na plaży w Sobieszewie z rodzinką Julki i Lulu i u rodziców na lodach.

Fajny weekend.

piątek, 13 kwietnia 2018
13

Pisałam w czwartek, ze zamieszanie?

No to w czwartek wracając z koni złapałam gumę :-) A miałam się spieszyć i być szybko w domu, bo Pio z gorączką marudny płakał do mamy... byłam później i do tego padnięta.

W piątek gorączki wzrosły i okazało się, że Pio ma anginę. Żeby nie było łatwo.

Nocki oczywiście pod tytułem pobudek Pio z gorączką, po picie, sisusiania, plus pobudki Tomka w gratisie... i jeszcze pierwszy raz nam się zdarzyła pobudka Tomka i 1,5 godzinny płacz 'nie wiadomo o co'.

Potem ciężki tydzień w pracy, plus kolejna guma (chyba przy okazji zmiany opon na letnie coś się z wenylkiem stało). I jeszcze info od niani, że potrzebuje wolne w wakacje 3 tygodnie, oczywiście zupełnie nie zgrane z naszymi planami urlopowymi...

13ty piątek dziś... ciekawe co dziś za rewelacje będą...

Za to Grześ dziś startuje w Finale Meczy* Matematycznych (takie rozgrywki pomiędzy szkołami pomorskimi realizowane na wzór meczy piłkarskich). O kciuki poprosimy, bo super daleko zaszli już. Pokonali zwycięzców ostatnich kilku edycji... więc emocje są :-)

czwartek, 05 kwietnia 2018
...

Miałam pisać, chciałam pisać... ale ja na prawdę nie mam czasu :-(

Masakra jakaś z tymi dziećmi... jak Wy, Kiko, Blueish dajecie rade znaleźć czas na bloga???? Ja przy tej 4reczce wymiękam. I nie to, że oni jacyś wyjątkowi, ale jak każdy chce by mu przeczytać, wysłuchać, uczesać, przytulić itp to tego robi się tyyyyyyle....

W pracy duuużo, czasu na swoje poklikanie nie ma... w domu drugie tyle... wieczna lista zadań ważnych wisi na ścianie, co wydaje mi się, że już wychodzę na prostą to pojawia się kolejna lista...

A do tego zdarza nam się coś przegapić. Na szczęście na razie nie groźnie... w zeszłym tygodniu np, piątek o 13tej, dzwoni pan ze szkoły:

- Dzień dobry, pani syn dostał się do klasy pływackiej, nawet na wysokiej pozycji, ale pani go jeszcze do szkoły oficjalnie nie zgłosiła. Termin upływa o 15tej.

Aaaaa, i co z tego, że ja widziałam wszędzie, że jest termin zgłaszania do szkół i przedszkoli, jak uznałam, że nas to nie dotyczy, bo jesteśmy z rejonu. A to nie dość, że i tak powinniśmy się zgłosić, to do klasy pływackiej musimy zaznaczyć, że to nasz poza rejon... w efekcie dwa razy dowoziłam jeszcze papiery do szkoły.

Albo poszłam z Ewą na religię, zwykle chodzi sama, a tam u księdza karteczka, że do 21.03 trzeba odebrać gotowe alby.

- Ewa,czemu mi nie powiedziałaś?

- Bo ksiądz powiedział, że to info dla tych co byli na pomiarach w kościele, a my byłyśmy bezpośrednio u pani, bo termin nam nie pasował...

Na szczęście pani wydała nam albę po terminie, a nawet zakupiłyśmy już buty i sukienkę na poalbie :-)

Albo idziemy na rutynowe badania sportowe, copółroczne... a tam nas wysyłają na leczenie skoliozy do szpitala... i juz sama nie wiem gdzie mam to w ten kierat wcisnąć :-(

Albo idziemy do dentysty, a tam u Pio jakaś dziwna ropa pod zębem, rozgrzebane i oczyszczone powoduje gorączkę... 

I tak się bujamy...

w biegu...

lekko nie jest...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 274