| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Agrafki
Dzieci z pasją
Ładne
Moje ulubione
Nasze podróże
Smacznie
Zamknięte
Zręcznie
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
środa, 09 listopada 2016
Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Ostatni wpis był w sobotę...a w poniedziałek poszliśmy beztrosko na kontrolę wagi Tomcia i wylądowaliśmy znów w szpitalu :-(

Mały nie przybierał, a do tego się pani doktor nie podobał... eh... pobadali, pooglądali, pokłuli itd i w czwartek znów nas wypuścili do domku.

Masakra. Ja, mama 4tego dziecka, która trójkę wychowała na piersi, nagle mam dylematy. Już sama nie wiem czy on jest najedzony czy nie. Dokarmiać czy nie? A może brakuje mi pokarmu? Po weekendzie gdzie jadł książkowo, zasypiał, domagał się co jakiś czas jedzenia, okazało się, że przybrał 5g. 5g to tyle co nic :-( I tak kolejne kilka dni. Ja zadowolona, że tak ładnie je... a waga stoi i straszy... nie sądziłam, że to tak mocno wpływa na psychikę mamy. Że mimo, że wiem, że mogę wykarmić dziecko, nagle chodzę i płaczę i już niczego nie jestem pewna...

No ale posprawdzali, waga trochę wzrosła i znów weekend spędziliśmy w domku.

W zeszły weekend odwiedziła nas ciocia Magda z rodziną, w ten przyjechali dziadkowie...

M się śmieje, że po tych 2 tygodniach 'urlopu' czyli L4 na żonę po porodzie, jest bardziej zmęczony niż po zwykłym tygodniu pracy... bo oczywiście w czasie mojej hospitalizacji rozchorował się Piotrek, więc M lawirował pomiędzy przychodnią, apteką, domem, szpitalem i rozwożeniem pozostałych dzieci...

Ja za to odliczam do takiego zwykłego dnia w domu. Gdy T zaśnie, a ja aż z nudów zacznę sprzątać...  nic z tego :-) W pon i wtorek zostawiliśmy Piotrka w domu, bo w nocy tak kaszlał, że wstyd było zaprowadzać go do przedszkola. Potem w dzień mu się uspokajało, więc dziś miał już iść do przedszkola... obudziliśmy go rano, ubraliśmy... a jak mył zęby to spojrzałam mu na kark i zamarłam...

Ospa. 

Tylko tego nam brakowało do szczęścia. Noworodeczek teoretycznie jest zabezpieczony przeciwciałami z mleka, ale gwarancji nie ma. Nasza pediatra miała już takiego 3tygodniowego pacjenta z ospą... a wtedy oczywiście szpital, bo leki w tym wieku tylko dożylnie...

Z żadnym z poprzednich dzieci, poza porodem, nie byłam w szpitalu, a Tomek chce pobić rekord chyba... prosimy więc o kciuki antyospowe, bo nie wyobrażam sobie znów lądować w szpitalu. Nudnych, spokojnych dni chcę!!!!

A na razie idę układać tory, rozegrać partię Carcassone lub coś poczytać, bo póki Tomcio śpi trzeba zabawić i dopieścić Piotrka.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo :-) 

sobota, 29 października 2016
Pierwsza...

kąpiel

Pierwszy spacer

Tagi: Tomiś
19:07, kajka271 , Tomiś
Link Komentarze (1) »
Dwunaste prawnuczę :-)

Tagi: Tomiś
19:04, kajka271 , Tomiś
Link Komentarze (1) »
Apetyczny

Na fali zastanawiania się czy jest żółty czy nie...

Ja: No apatyczny czy ospały nie jest...

Grześ: No jak to??? Jest apEtyczny, przecież ciągle je :-)

piątek, 28 października 2016
Tomcio już w domu

Tak zaczęłam pisać w poniedziałek:

Wypuścili nas wreszcie do domku... co prawda czeka nas jeszcze kontrola bilirubiny co stresuje mnie nieco, no ale zakładamy na razie, że będzie dobrze :-)

W domu Tomcik głownie JE. A jak je to schodzi nam na to ze 3 godziny. Już nie pamiętam czy inne dzieci tez tyle jadły? W każdym razie on je, zasypia przy piersi, odkładam go, a on budzi się w ciągu 10minut i znów szuka piersi... i tak się bujamy 2,5-3 godziny aż zasypia na dłużej :-)

Mówiłam do niego, że będzie grubas jak tyle je...

No ale w czwartek poszliśmy do poradni sprawdzić tą żółtaczkę... pomiar ze skóry pokazał 13,5 (15 jest graniczne), więc spoko... ale za to okazało się, że mój grubas schudł!!!! Szok po prostu... zestresowało nas to nieco, zwłaszcza, że pierwsza waga pokazała spadek masy ciała 400g. 400g dla takiego maluszka to mega dużo!... no ale na szczęscie poprzedni pacjenci też dziwili się niską wagą dziecka, więc poszliśmy na oddział zważyć go na innej wadze i już wartości były inne... nadal jednak na minus. Do tego pobrali mu jednak krew na bilirubinę i crp, tak na wszelki wypadek... i wyszło jednak więcej...

W efekcie dziś znów jechaliśmy do poradni kłuć maluszka i ważyć... wyniki się trochę poprawiły, waga lekko na plus... no ale w pon kolejna kontrola więc futrujemy ile wlezie :-)

Że też nawet przy 4tym dziecku można się stresować karmieniem... a myślałam, że jak wykarmiłam już trójkę to mi to nie grozi. Nic bardziej mylnego. Lekka żółtaczka powodująca przysypianie przy karmieniu, do tego karmienie przez nakładki (miałam pogryzione piersi) więc utrudnione ssanie, w efekcie niedojadanie, które spowodowało spadek masy ciała, a tym samym wzrost bilirubiny czyli znów większą senność itd... masakra.

Nakładki odstawione, laktator uruchomiony. Będzie dobrze!

I tak się na razie bujamy całe dnie... bo jak już M rozwiezie dzieci, ja nakarmię Tomika, potem do poradni, poodbierać łobuzy, obiad, konie, ścianka wspinaczkowa... i nie wiadomo kiedy wieczór nas zastaje. M się śmieje, że niby ma zwolnienie, a zmęczony jest bardziej niż jakby chodził do pracy :-)

O! I tyle z mojego pisania... budzi się głodomorek :-)

Tomcik z siostrą

Tomcik z bratem

I z bliska...

I znów Tomcio z bratem, tym młodszym...

I jeszcze kilka szpitalnych...

 

Tagi: Tomiś
19:21, kajka271 , Tomiś
Link Komentarze (1) »