| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:
Agrafki
Dzieci z pasją
Ładne
Moje ulubione
Nasze podróże
Smacznie
Zamknięte
Zręcznie
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
czwartek, 12 stycznia 2017
12.01 Grześ

12 lat!!!! Oficjalne od dziś może jeździć bez fotelika :-) nie zmienia to faktu, że nadal 3 foteliki w samochodzie musimy mieć :-)

O tej porze już był na świecie, a ja dzwoniłam do mamy mówiąc: Ja wiem, że noworodki są zwykle brzydkie, ale on jest taaaaaki śliczny! Pamiętam to jak dziś. Jak położne wzięły go na chwilkę a ja miałam w tym czasie odpocząć i wziąć prysznic... zagadały mnie jednak jakieś dziewczyny z ankietami i zanim się obejrzałam miałam już synka na stałe. A każdy prysznic wymagał znalezienia do Grzesia opieki, albo zabierania go w leżaczku do łazienki... jakże inaczej mam teraz, opiekunek w domu całe stado. Nawet Grześ się garnie do noszenia i przytulania Tomcia. 

Grześ, nasz pływak ukochany, tyle dylematów z tym było. Z klasy chciał już odchodzić wiele razy, namówiliśmy go jednak by został do końca podstawówki. Nie przewidzieliśmy tylko, że podstawówka się przedłuży :-) A on nagle załapał bakcyle i nie narzeka wcale na nadmiar treningów (14h/tygodniowo plus soboty, które często mu odpuszczamy) a raczej narzeka jak mu basen przepada. Ostatnio wygrał w wyścigach i ze mną i z wujkiem Grzesiem. I coraz częściej mówi o kontynuacji klasy pływackiej a nawet o AWFie.

My za to bardziej pchamy go w kierunku naszych zainteresowań czyli politechnicznym... tym bardziej, że na tym polu Grześ odnosi większe sukcesy niż w pływaniu. Wczoraj właśnie dotarła do nas wiadomość, że w konkursie matematycznym wygrał tygodniowy obóz Talentów w wakacje :-) Duma mnie rozpiera :-)

No i tyle, bo obudził się właśnie Tomcik... a do tego zaraz Kuba ma przyprowadzić Wojtka więc muszę się ogarnąć... 

Tagi: Grześ
09:47, kajka271 , Grześ
Link Komentarze (6) »
niedziela, 01 stycznia 2017
Szpieg z krainy deszczowców

Czy to sposób na wpisy blogowe? 

Nie mam czasu na komputer... w komórkę jeszcze zajrzę, choćby w czasie karmienia... komputer od święta o na chwilkę tylko... a zaległości rosną...

no albo zmiana adresu bloga... jak Nat...

buuu, i nie dodało się zdjęcie...

A takie miało być :-)

I takie jakieś ostatnie z komórki...

Ze spaceru po plaży z Wrocławskimi dziećmi:

I jak Ewcia mi Tomcia uśpiła... to taki częsty obrazek. Weszłam tego dnia pod prysznic, po drodze włączyłam pralkę, wsypałam kotu jedzonko, zmieniłam wodę... myję włosy... i tak mnie olśniło, że nie muszę się spieszyć jak przy poprzednich dzieciach... zawsze ktoś mi Tomcia ogarnie... wychodzę, a on śpi przytulony do Ewci :-)

ps. proszę zwrócić uwagę na pierwszy 'zaręczynowy' pierścionek córci od Antka :-)

I jeszcze Tomcio na małsza... 

 

22:34, kajka271
Link Komentarze (2) »
środa, 21 grudnia 2016
Sobieszewo

Dorawałam się do komputeraz to wrzucą jakieś zaległe...

np. spacer w Sobieszewie. Uwielbiam posezonowe morze... a tu październik spędziliśmy w szpitalach i z ospą... potem co weekend było brzydko i dopiero w grudniu wybraliśmy się do Sobieszewa.

Pogoda była przepiękna, wrzuciliśmy jedno dziecko do samochodu cioci Mili i w drogę... po drodze utknęliśmy w korku więc jechaliśmy z 45minut... dojechaliśmy, wypakowaliśmy wózki sruski itd... doszliśmy do plaży... wow, ale pięknie, muszelki, niebieskie niebo... wyjęłam z wózka aparat by porobić zdjęcia... i mam takie zdjęcie:

Sekundę później oboje leżeli już w wodzie... i tak się skończył nasz błogi spacer... biegiem do auta, ogrzewanie, pranie, suszenie itd. :-)

Wesoło było :-) Pio z płaczem, że mu zimno, ale nie zdążył jeszcze muszelek pozbierać. Ewa z płaczem, że ona nie chce wracać, bo przecież ona wylosowała powróć z ciocią Milą... a do tego nie zdążyliśmy zjeść czekolad, które były jako przegryzka zaplanowane :-)

Tomcio - 2 miesiące

Czym się różni 2 miesięczny Tomcio od miesięczniaka?

Hmmm... prawie niczym...

- jest trochę większy, ale nie ważony ostatnio, pewnie z 4,5kg ma

- trochę mniej śpi, ale nadal dużo, zwłaszcza na spacerach czy w aucie. Ostatnio zaliczyliśmy wizytę w 3bankach i 2 urzędach (oddalonych o 70km) i przespał prawie wszystko. Obudził się w urzędzie na karmienie, zrobił wielką kupę, pomachał gołymi stópkami do pani urzędniczki i poszedł spać dalej. Gołe stópki, bo jak macha energicznie to mu skarpetki spadają :-)

- czasem zdarza nam się złapać z nim kontakt wzrokowy, uśmiecha się promiennie już od początku grudnia, ale to tylko jak nie śpi, więc trudne do uchwycenia :-)

- niby śpi, ale jednak dużo zrobić nie pozwoli, bo w domu już tak chętnie nie śpi. No chyba, że ze mną w łóżku, co w tygodniu przedświątecznym nie wchodzi w rachubę. Wczoraj jak chciałam ogarnąć przed kolędą (tak, mieliśmy już kolędę) to musiałam go wsadzić w chustę... dziś też od rana zamotany

Do zdjęcia miał pozować z Piotrusiowym misiem, ale na to Ewa przyszła z pretensjami, że czemu nie z jej psem... mamy więc zdjęcie i z misiem, i z psem i z Angry Birdsem gratis :-)

Ps. Patrzę na zdjęcia i się zastanawiam, czy on nie jest jednak w C wygięty???? Na co dzień wydaje mi się, że ma strony wygięcia na zmianę... a tu ciągle C widać... muszę to poobserwować...

Tagi: Tomcio
09:52, kajka271 , Tomiś
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 grudnia 2016
...

Przepraszam za brak wpisów. Niestety okazało się, że laptopy nie lubią koktajli z bananów i truskawek :-( A pyszny był...

Mikołaj już ma w worku nowy, ale do Wigilii jeszcze kilka dni... wieczorami, jak teraz, ja już ledwo kontaktuję a w dzień brak czasu.

Tomcik super, ale jak nie śpi to nie leży sobie błogo na macie i nie macha łapkami do zabawek tylko chce by go nosić... albo choć zagadywać. Najsłodszy jest na spacerach. Ma wmontowany system kombinezon+wózek czy fotelik = spanie :-) Na szczęście daje się oszukać i w foteliku na balkonie też śpi.

Do tego zaliczamy zaległe przedstawienie jesienne u Piotrusia (pół grupy razem z nim miało ospę i trzeba było je przesunąć). Przed nami jeszcze podwójne jasełka.

Jak zwykle przed Świętami w biegu... nie wiem jak byśmy to ogarnęli jakbym pracowała. A może 8godzin etatu to tyle ile poświęcam na karmienie, przewijanie i inne bujania?

Mam nadzieję, że lada dzień ogarnę już nowy sprzęt, pościągam zdjęcia z dropboxa itp... btw jak fajnie mieć zdjęcia w chmurze i nie martwić się, że razem ze sprzętem wszystko zniknęło...