| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Agrafki
Dzieci z pasją
Ładne
Moje ulubione
Nasze podróże
Smacznie
Zamknięte
Zręcznie
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
czwartek, 17 listopada 2005
Speedem na basen

I oczywiścia juz drugiego dnia nie miałam czasu nic napisać, bo działo się wiele...

W środy chodzimy na basen, więc zwykle jadę autkiem do pracy i staram się jak najszybciej wrócić do domu. Oczywiście wczoraj nie dość, że nie mogłam wyjść z pracy, to pobliska szkoła przeprowadzała próbny alarm antyterrorystyczny i zamknięty był wjazd na wiadukt, którym muszę przejechać do domu. Jest to jedyny wiadukt nad torami w tym mieście i żeby dotrzeć  do domu musiałam jechać baaardzo okrężną drogą, przez ogromne korki :-( beznadzieja jakaś. Nie dość tego, synek jakoś w nocy nie za dużo jadł i cały dzień mi piersi rozsadzało...(nie ściągam, bo jak dotąd, 3 miesiące pracy, nie było potrzeby) i ta droga do domu dobiła mnie kompletnie. Myślałam, że juz zaraz będę w domku, mleczko już się szykowało do wypłynięcia, a tu korek...

W wielkim speedzie dojechałam do domu, wrzuciłam małego do auta, razem z ogromna torbą z rzeczami na basen (oczywiście nie spakowaną wcześniej tylko wszystko w tym samym biegu), pojechałam odwieźć opiekunkę do domu (po drodze było), po męża wracającego z pracy na dworzec SKM i na basen...

O dziwo spóźnilismy sie tylko 10minut z przewidzianych 30tu. Do tego dzieci były jakieś marudzące i co chwilkę któreś płakało. A wiadomo jak to dzieci, jak jedno płacze, to zaraz połowa też kwili, tragedia jakaś.

W szatni po basenie tłumy,grupa przed i grupa po, wszyscy na raz, do tego goście, bo co 4te zajęcia mozna przyjść z kimś, co by dzieckiem pływającym sie pochwalic, uff, mężulo miał dość i powiedział, że następnym razem nie idzie z nami. Może siostra albo mama sie zlituja, bo bez pomocy drugiej osoby to ciężko po basenie ubierać i siebie i Gzuba w tym samym czasie :-)

Po tym ganianiu non stop zrezygnowalismy z robienia obiadu, mimo że ziemniaki były juz obrane i zamówilismy sobie pizzochę. Z Krokodyla, pyyycha :-)

19:09, kajka271
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 listopada 2005
Mój pierwszy raz :-)

Nareszcie mam swojego bloga. Czytuję namiętnie całe stoda blogów innych ludzi a swojego założyć jakoś nie było mi spieszno.

Troche boję się, że będzie to tak jak z wszystkimi moimi pamiętnikami. Pierwszego dnia ma się ochotę pisać wszysto o sobie, drugiego już tylko suche info o czynnościach dnia codziennego, a trzeciego się nie pamięta, że wogóle jakiś pamiętnik istniał. Mam nadzieję, że tym razem, w nieco innej formie, pójdzie mi lepiej :-)

O sobie to tak tylko skrótowo:

mam małego synka Grzesia i to on jest powodem, dla którego zakładam bloga. Właściwie to dzięki niemu, dzieki siedzeniu na forach wciągnęłam się w blogi i to o nim głównie chcę pisać. Ma 10 miesięcy, zaczyna chodzić, mówić więc napewno dużo ciekawego będzie się w jego życiu działo. Może sobie kiedys to poczyta.

a na razie to ślęczy  mi pod nogami i marudzi więc uciekam. Chyba ma już ochotę na kąpiel.

19:05, kajka271
Link Komentarze (1) »
1 ... 356 , 357