Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
życie rodzinne
niedziela, 29 stycznia 2012
Chomiczek :-)

Ciocia Kasia zupełnie nieświadomie zrobiła nam bardzo fajny prezent. Wyjechała na kilka dni i poprosiła wujka Andrzeja o opiekę nad swoim chomiczkiem. Jak tylko o tym z Ewą usłyszałyśmy same uśmiechnęłyśmy się z pomocą :-) Na stałe bym się na kolejne zwierzątko nie zdecydowała, ale tydzien z chomiczkiem to fajna atrakcja :-)

Akurat w tym czasie nasze chłopaki wracały z Zakopanego. Tatuś zadzwonił w momencie jak siedziałysmy przed klatką, więc Ewa od razu wyparowała z monologiem jak to chomiczek fajnie wpycha jedzonko do policzków... nie powiedziałam skąd chomiczek jest. Mariusz domyślił się, ze to pewnie jakiś na przechowanie, ale Grześ uwierzył w to, ze chomiczek jest Ewy. Bardzo mu się ten pomysł spodobał i jeszcze w nocy przysyłał mi smski z propozycjami imion dla zwierzaka. Najlepszy był taki sms:

Ewa, czy tfuj homiczek morze nazywac sie rudolw?

oplułam komórkę ze śmiechu :-)

Niestety chomiczek ma jeden duży minus. Ciągle śpi :-( więc jak tylko się obudzi to dzieci oblegają klatkę i kłócą sie o to, które gdzie stoi, których drzwiczek dotyka itd.

Ciociu Kasiu, dziękujemy :-) i jak dobrze pójdzie to polecamy się na przyszłość :-)

Niania

Niektórzy szukają niani... ja sobie takową wcześniej urodziłam :-)

Rano zostawiłam śpiącego Piotrusia u mnie w łóżku, dołączyła do niego oglądająca bajki Ewa, a ja poszłam zrobić babeczki na przywitanie chłopaków. Nagle jakas blond główka przeciska się koło mnie do śmietnika... 'zrobił siusiu i pieluszkę muszę wyrzucić'... sama go przewinęła. Dobrze, że juz raz go tego ranka przewijałam, bo wtedy pielucha była pełna kupy, a z tym by sobie Ewcia rady nie dała.

Teraz ja klikam, a ona zabawia leżącego w łóżeczku Pio. Podsłuchuję:

- chcesz ptaszki Piotlusiu? Zaraz ci włączę... o umiem, mamusiu już!!!

- chcesz smoczek Piotlusiu? Nie chcesz? To ci tu położę, albo do rączki włożę. O!

- Piotlusiu, chcesz machać nóżkami? zaraz Ci kocyk zdejmę, albo nie, przykryję... itd...

Boskie :-)

Idę po komórkę obstrykać :-)

updat, ni moglam si oprzć

sobota, 28 stycznia 2012
Puzzle laleczki

A myślałam, że za trudne będą... dziękujemy, fajny prezent :-)

Każda laleczka ma imie zaczynające się na jedną z liter alfabetu. Na odwrocie jest powiększona literka i obrazem na ta literkę. Najlepsze były:

Ź jak... hmmm... konik?

P jak... hmmm... gniazdko?

H jak... hmmm... domek?

piątek, 27 stycznia 2012
26.01

To taka data co to się ja przez całą ciąże podaje w gabinecie...

Równo rok temu byliśmy w górach i zaczęliśmy myśleć o Trzecim.

I równo rok później mamy takiego fajnego Piotrulka ;-)

Niesamowite.

czwartek, 26 stycznia 2012
Dzień z MM

I znów spędziliśmy dzień z ciocią Nat i jej Martą. Nawet wujek Szym się na śniadanku ostał, fajnie tak pracować na swoim (choć rozumiem jak ciężko się zmotywować, by wyjść do pracy) :-)

Ciocia Nat ma nowy aparat, który właśnie rozpoznaje. Mamy więc kilka fajnych zdjęć :-)

A po śniadanku byłyśmy jeszcze na spacerku nad morzem. Dziś bolą nogi, więc spacerek udany:-) to zamiast gimnastyki, na którą nie możemy coś dojść...

Fajnie tak mieć fajną mamę z dzieckiem w podobnym wieku blisko :-)

To mi przypomniało jak Nat odwiedziła nas by podzielić się radosna nowiną.

Nat:  Jestem w 7mym tygodniu ciąży :-)

Ja: A ja w 8mym. Wow.

Piotruś wypróbował matę Marty. Też fajna. A z tukanem się wyjątkowo dobrze rozmawia.

Ewa - 3 lata

Ewcia to takie dziecko skrajności.

Z jednej strony słodka, blond dziewczynka wesoło trajkocząca, z łatwością rozkochuje w sobie wszystkich wokół. Lubi się przytulać, i to nie tylko do nas, do cioci Mili czy babć... lubi się przytulać do cioci Magdy, Juli, Asi i np. cioci Justyny z Bookafki. Jest bardzo dziewczęca, lubi ładne sukienki, spineczki. Zawsze ma swój pomysł na strój, często nie chce ubrać tego co ja jej przygotuje, idzie sama do szafy, wybiera sobie na co ma ochotę i sama to ubiera. Podkreśla przy tym jak jest duża i grzeczna. Dziś rano jak ją chwaliłam za ładne ubieranie, dodała, że jeszcze sama ze schodów zejdzie, bo taka jest duża... i słowa dotrzymała (niestety często się zdarza, że w codziennym pędzie nie ma czasu na dyskusje i łatwiej mi znieść ją po schodach niż czekać aż sama do tej decyzji dojrzeje:-()

Z drugiej strony wiele rzeczy Ewcia chce sobie wywalczyć płaczem. Nie robi już takich afer jak w wakacje, nie wpada w histerie, ale potrafi wypłakiwać sobie bajkę zamiast obiadku itd. Na szczęście szybko jej przechodzi.

Kocha Piotrusia, często się do niego przytula, ale i często mimowolnie chce na 'opa' akurat gdy trzymam Pio na raczkach. Wpada wtedy w nerwowe szarpanie, na które znalazłam nową metodę. Obracam wszystko w żart, parodiuję jej odgłosy i zachowania. Wtedy Ewcia zaczyna się śmiać i emocje z niej opadają.

Kocha Grzesia i bardzo za nim tęskni. Na codzień dużo się kłócą, więc nie sądziłam, że aż tak będzie tęsknić za Grzesiem. A ona kilka razy dziennie pyta się kiedy Grześ wróci. I tatuś. Czy tatuś już jedzie? Czy Grześ się z nią wykapie? itd... 

Muszę powiedzieć, że te kilka dni tylko z Ewą (tzn. i z Piotrusiem, ale on dużo spi :-0) dobrze nam zrobiło. Ewa nie miała o co walczyć, nie musi wykłócać się o zabawki i czas poświęcany przez mamę i okazała się naprawdę fajna dziewczynką. Jeszcze kilka dni temu więcej pisałabym o marudzeniu, wymuszaniu i płaczach. Dziś nie pamiętam już tylu takich zachowań :-)

Co jeszcze lubi Ewa? Lubi książeczki. Przerabiamy właśnie bajki Andersena, dzień w dzień. Bałam się, że jak eM wyjedzie to Ewa szybko wskoczy mi do łóżka i tyle będzie z naszej walki o spanie w swoim pokoiku. A tu nie. Ewa grzecznie idzie do siebie, nawet do głowy jej nie przyszło by zasypiac ze mną, choć wczoraj naprawdę miałam to na końcu języka... fajnie jest :-) Ewa lubi też układać puzzle, dokończyła ostatnio grzesiowe duze puzzle i żyje teraz w przekonaniu, że duże tez umie (100elementów). 

Jeszcze niedawno dużo rysowała farbami, za każdym razem kończąc na malowaniu sobie dłoni. Teraz odkryła, że mozna malować farbami w komputerze:-) Calkiem sprawnie porusza juz myszką, a właściwie paluszkiem po taczapdzie. My jej włączamy bajkę, a ona sama sobie przełącza na co chce.

I już nie wiem co napisać. W skrócie to taka nasza ukochana córeczka. Nie da się jej nie przytulać i nie całować. Fajnie, że ją mamy.

Na zdjęciu Ewcia z babcią Helenką.

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Urodzinki w żłobku :-)

Ciocie w żłobku organizują dzieciom urodzinki. My przynieśliśmy tylko torcik :-)

Ewa była zachwycona, sama wybrała kto jej bedzie wręczał prezent (3 chłopaków), sama powiedziała wcześniej co by chciała w prezencie (lalkę 'barbi', bo ja udawałam, wcześniej że tego nie słyszę:-)). Na głowie obowiązkowa korona.

Dmuchanie świeczek z ciocią Karoliną :-)

oraz zdjęice z ulubionym Gabrysiem :-) Gabryś niestety do Bookafki na urodzinki nie dotarł, to choć w żłobku się pobawili :-)

sobota, 21 stycznia 2012
Słomiana wdowa

Chłopaki nam wyjechali...

Jak codzień weszłam pod prysznic, Pio zostawiłam na przewijaku. Lubi jak mu szumi woda, a jednocześnie nagrzewa się łazienka do jego kąpieli. I tak mnie nagle zaczęła boleć głowa, że nie wiedziałam czy jestem w stanie go wykąpać. Ograniczyło mi sie pole widzenia, wszystko mi się rozmazywało. Drugi raz w życiu miałam coś takiego. Masakra.... dwa apapy, dwie kawy i przeszło, ale poranek tragiczny. Do tego Pio był marudny, co go odkładałam niby zaśniętego, zaraz się budził z płaczem. Ewa chciała układać puzzle i czytać. Ja chciałam posprzątać choć w dużym pokoju, bo wieczorem miała być kolęda... 

W końcu pękłam. Zostawiłam mopa na środku pokoju, ubrałam dzieci. Piotrusia wsadziłam w wózek, Ewę do Bookafki i odetchnęłam :-)

Pio zaraz zasnął. Ewa świetnie się bawiła na warsztatach z eneduerabe. A ja w tym czasie zapakowałam pieluszki na zmianę w torbę i pojechaliśmy do babci :-)

Jeszcze tylko 7 dni. Odliczamy. Po weekendzie będzie łatwiej, bo do 16tej Ewa w żłobku. Podziwiam mamy z dwójka na codzień... już nie mówię o większej ilości dzieci...

Ewa się tylko 4razy pytała kiedy Grześ wróci. I tatuś. Już rano mówiłam, ze wrócą za tydzień, a ona nadal wieczorem nie wierzyła, że 'na spanie' nie wrócą.

czwartek, 19 stycznia 2012

Mam w zanadrzu jeszcze zdjęcia z urodzinek żłobkowych i urodzinek Bookafkowych... ale miejsca mi na bloxie zabrakło. Ponoć w poniedziałki dodają nowe, więc poczekamy :-)

A z wczoraj:

1. Ola  i Stasiu wrócili z miesięcznych wakacji w Indiach. Nieopacznie wspomniałam o tym Ewie i miałam wielki płacz:-( Bo dlaczego Ola nie przyjedzie do nas teraz? Dlaczego nie było jej tak długo, długo??? W efekcie Materniki odwiedzają nas już dziś, z czego bardzo się cieszymy :-) A ja cieszę się, że nasze dzieci się tak lubią, że tęsknią za sobą i chcą się spotkać ;-)

2. Grześ nam wczoraj wyznał miłość... tzn. nie nam, ale jedząc obiadek zachwycał się opiekanym ziemniaczkami mówiąc: Kocham takie przypieczone ziemniaczki... chyba bardziej niż Oliwkę :-)  A potem jak się rozgadał co sypał wyznaniami do Oliwki pół wieczoru... bo stoją razem w parze i on już nie chce iść do klasy pływackiej, bo chce chodzić do klasy z Oliwką :-)

3. Piotruś chyba nauczył sie od Marty leżenia na macie. Wcześniej wytrzymywał 3-5minut. Marta nas odwiedziła, poleżała pół godzinki na macie... i teraz Piotruś leży już też z 25 minut i nie marudzi... a mamusia ma czas na poklikanie :-)

4. Ewcia ma dziś bal karnawałowy. Wymyśliłam, ze przebierzemy ją za Myszkę Miki, bo córcia  codziennie oglada Klub Myszki Miki... pożyczyłam od kuzynek myszkowe uszka, gratis dostałam strój biedronki i sukienke aniołka... juz wtedy nie wiedziałyśmy co wybrać. Potem Ewcia dostała od Mikołaja na urodzinki strój baletnicy i w efekcie została baletnicą.

Biedny tylko Grześ, bo jego bal wypada w poniedziałek, a on wtedy będzie w Zakopanym... i to najgorszy rok w jego życiu, że na balu nie będzie;-( Chyba na półkoloniach będzie jakis bal to może zmieni zdanie :-)

środa, 18 stycznia 2012
Mały Budda

w kąpieli.

Pio kąpany jest zwykle w ciągu dnia gdy jesteśmy sami... z małymi pomocnikami było to bardzo skomplikowane. Z tego powodu nie mamy nigdy zdjęć z kąpieli. Tym razem odwiedziła nas przedpołudniem ciocia Mila... i voila.

Na początku Piotruś bardzo płakał w kąpieli. Szukaliśmy więc sposobu by przekonać go do wanienki... Jako receptę dostalismy od Mii wiaderko i problem znikł :-)

Teraz Piotruś już lubi wodę, nabrał też ciałka, więc rozbieranie nie psuje mu humoru, ale wiaderko zostało. Polecamy wszystkim płaczliwym noworodkom :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 100