| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
czwartek, 26 lipca 2018
Co u nas?

Mam chwilkę i siły to coś kliknę :-) Zanim zasnę...

Życie w biegu, nie starcza czasu na bloga... ale codzienność za to jakoś jeszcze ogarniamy. Taki mam stan na dziś, poczucie, że dajemy radę. Choć bywa różnie.

Dziś pozytywnie, bo akurat moje bieganie po lekarzach, terapeutach itp z Piotrusiem dobiega końca... niby nic mu nie jest. Tzn. ma skoliozę, i to jedno zajmuje nam czas, a w każdym razie jak na razie to głowę i pamiętanie o zadzwonieniu, umówieniu się itp. Ale drugie co to jego wieczne przewracanie się, na które co jakiś czas ktoś mi zwracał uwagę.

Zrobiliśmy diagnozę domykania odruchów, czekamy na opis i podsumowanie. Zrobiliśmy diagnozę SI i wyszła bardzo pozytywnie. Jak to pani powiedziała: Mi się ten pani syn podoba, nie wiem o co chodzi ;-) Troszkę gdzieś tam z równowagą na granicy itp, ale nic poważnego, nawet na zajęcia z SI nie ma co chodzić, wystarczy ot tak, stosować się do kilku zaleceń z listy :-) Do tego podawaliśmy końskie dawki wit.D3, bo G i P mieli duża za niski poziom... i już doszliśmy do oczekiwanych wartości... jakas dobra passa nad nami :-)

Nie pisałam tu, że Grześ w międzyczasie w szpitalu wylądował. Nie będę pisała z czym, bo brzmi to śmiesznie... ale trochę stracha nam napędził. W dzień po zakończeniu roku startował w zawodach Aquathlonowych, nawet zajął bardzo dobre, 3cie miejsce... a potem padł. W efekcie miał zakaz sportu przez miesiąc, co nie było łatwe dla sportowca. Umknął mu obóz triatlonowców, nie pojechał do Susza do Rafała i spędził 'nudny' miesiąc  w domu z książkami i komputerem :-) Teraz na szczęście już wraca do formy, jeszcze tylko rower ma ograniczać, co w połączeniu  z naszymi planami wakacyjnymi nie jest najfajniejsze... ale jakoś damy radę.

Ewa za to zaliczyła już dwa obozy. Konny w Hajdukach z kuzynkami Olą i Anią. Wróciła zachwycona, już na ferie zimowe znów się zapisuje i na kolejne wakacje... dziewczyna z pasją :-) Zaraz potem zawiozłam ją na obóz zuchowy... to mniej chętnie, ale że ja ja 'pcham' zuchowo i harcersko, to pojechała... i też zadowolona wróciła. Martwiłam się jak tam deszcze przetrzyma. Po zeszłorocznej nawałnicy, ewakuacji obozowej, bała się burz w namiocie, ale dali radę. Zuch dziewczyna. Zaskakuje mnie tym na każdym kroku. Jest taka wyjątkowo twarda w momentach kryzysu. Fajnie :-)

Tomiś zaczyna mówić... opornie mu to idzie, ale powolutku do przodu... Poza typowymi mama, am, ała mówi też Ea (na Ewę), Eś (na Grzesia), Memem (z dżemem), Banana, Juś (już), Dzidzia, Lila, Pupa, Bu (na buty, autobus i huśtanie na hamaku), tu, tam, tuta (tutaj)... malutko tego jeszcze, dogada się trudno... ale pomalutku codziennie coś przybywa...

Za to fizycznie super, jeździ już na rowerku biegowym, chętnie biega, ostatnio w zawodach wystartował i medal teraz wszystkim z dumą pokazuje. Zapatrzony w rodzeństwo, zwłaszcza w Piotrusia. Często przy obiedzie obserwuje brata i robi dokładnie to co on. w tym samym czasie pije, nabije widelcem... kończy jeść razem z Piotruśkiem.

No i powoli odliczamy dni do urlopu... bardzo już nam potrzebnego...

środa, 06 czerwca 2018
Moda
Ewa lat 9,5 - Mamo, a c to jest outlet? - To taki sklep, w którym kupuje się taniej rzeczy ze starej kolekcji, już niemodne. Jak w zeszłym roku były modne paski, a w tym są modne kwiatki, to sklepy, które nie sprzedały wszystkich pasków oddają je do outletu i można je kupić taniej... mi to nie przeszkadza, że nie mam czegoś najmodniejszego :-) - Ja tam nie lubię mody... ale mamo, kupisz mi takie jeansy z dziurami i taką kurtkę jak ma C.? i to jest właśnie moda :-)
poniedziałek, 28 maja 2018
Majówkowe batoniki

Rok temu na majówkę Aga przywiozła pyszne batoniki... próbowaliśmy je potem zrobić na miejscu, ale nie było papieru do pieczenia, folia się do nich przykleiła, nie regulowana temperatura w piekarniku spowodowała, że troszkę się spiekły... no ale apetyt na nie pozostał...

I zakochaliśmy się w tych batonikach. Przepis pochodzi z jakiejś gazetki, mam tylko jego zdjęcie, ale że ciągle mi się gubi to postanowiłam go tutaj zapisać. Autora przepisu nie znam.

 

250 g płatków owsianych górskich

1 puszka mleka skondensowanego, słodzonego

po 40g - sezamu, ziaren słonecznika i pestek dyni

po 120g - żurawiny, orzeszki ziemne niesolone

po 80g - wiórków kokosowych

Mleko podgrzewamy i dolewamy do wymieszanych wcześniej pozostałych składników. Wysypujemy na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę, wyrównujemy i pieczemy w temp.130stopni przez godzinę. Zostawiamy na 15 minut do przestudzenia i kroimy w batoniki.

Ps.

Fajnie się ostatnio bawiliśmy  z Piotrusiem przy robieniu tych batoników. Robimy zero na wadze, stawiamy miskę malaksera i znów zero, i co kolejne dosypywane składniki zerujemy albo dodajemy w głowie ile powinno wyjść... taka domowa lekcja matematyki :-)

 

poniedziałek, 21 maja 2018
Majówka, majóweczka...

Bosko było!!!

Nie planowaliśmy nic, no bo komunia zaraz, pewnie nie da się wyjechać... a tu nagle w pracy okazało się, że da się wziąć wolne, ksiądz zaplanował próby na przed i po majówce... a w środku tydzień był wolny... to się zebraliśmy i pojechaliśmy na Jurę K-Cz. A tam.... lato!

Ciepło, miło, błogo !!! Na jurze byliśmy ostatnio 100 lat temu, ale oboje z Kajką mamy miłe wspomnienia z tych okolic. Miejscówkę mieliśmy w malutkiej wiosce Kępina Zdrój  i ten nocleg możemy śmiało polecić - cisza, spokój i śpiew ptaków czyli wszystko o czym marzą takie mieszczuchy jak my :-). Druga sprawa to udało nam się końcu pojeździć całą rodziną na wycieczki rowerowe. Planowaliśmy to od dłuższego czasu, ale zawsze brakowało pełnego składu. Tym razem się udało. Poniżej kilka zdjęć z pierwszego dnia naszej 'rowerowej' majówki.

maj2018_1

maj2018_4Powyżej zdjęcie przy dawnej synagodze w Żarkach - cieszy wspaniały stan obiektu.

maj2018_2Nasza przyczepka rowerow spisała się na medal, Tomek ją bardzo lubi....

maj2018_5

Będąc w Żarkach, warto zajechać na stary Kirkut. Widzieliśmy już kilka mniej lub lepiej zachowanych kirkutów w Polsce, ale ten jest chyba najbardziej urokliwie położony. Naprawdę szkoda, że takie miejsca ciągle niszczeją....

maj2018_10

maj2018_11
maj2018_8

maj2018_9

CDN.....................

środa, 25 kwietnia 2018
25

Zaczęliśmy próby do komunii, codzienne!, masakra... ledwo wplatamy to w nasz zwykły tygodniowy plan, poprzekładaliśmy konie, lekko spóźniliśmy się na basen, ale dało się.

Ba. Wczoraj, jak rozpisałam sobie co muszę po pracy załatwić, to uznałam, ze jest to niewykonalne... a potem jakoś udało sie nawet więcej zrobić.

Pod pracę przyjechała niania z Ewcią i Tomisiem i poszliśmy do fryzjerki przemyśleć fryzury, potem zajechałysmy zamówić wianek do kwiaciarni, miałyśmy odebrać Piotrusia i zawieźć go na urodzinki koleżanki, ale mam kol. zaproponowała, że go odbierze z przedszkola i przywiezie nam potem pod dom (tym uratowała mój plan dnia), dzięki temu my z Ewą miałyśmy zapas czasu, więc zawiozłyśmy Tomcia do cioci Mili, żeby nie przeszkadzał nam w próbie. Tomiś zachwycony, bo uwielbia zabawki Wojtka, ja za to mogłam się udzielać w czasie próby :-). Potem odebrać Tomka, szybko na obiad, na szczęście przygotowany wczoraj, i M z Ewcią pojechali na konie... a my zostaliśmy czekać na Piotrka. Zdążyliśmy jeszcze włączyć pralkę, odkurzyć i posprzątać u chomika... jakby nie wiem jakim cudem, taki mega zaplanowany dzień się rozciągnął... szok.

Naprawdę czasem jestem w szoku, że to się jednak da.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 360