| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Agrafki
Dzieci z pasją
Ładne
Moje ulubione
Nasze podróże
Smacznie
Zamknięte
Zręcznie
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Fourth Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
wtorek, 23 sierpnia 2016
Słowacja 2016 - Bratysława

Jeden z dni spędziliśmy w Bratysławie. Miasto jak duże miasto... przeszliśmy się starówką. Jako główną atrakcję M wybrał Muzeum Dopravy czyli jak zwykle pociągi :-) A do tego stare samochody, motory, rowery...

 Potem oczywiście obiadek i lody na starówce...

Pio jak to Pio... zaliczył ślizg do fontanny. Na szczęście było bardzo ciepło i po wyżęciu ubranek wszystko szybko wyschło. Dla prawie 5cio latka nie noszę juz ze soba ciuchów na zmianę :-)

 

Był pan Napoleon do obfotografowania.

 I wielkie rowery, idealne do suszenia prania.

Nawet jeden pan z kanałów nam pozował :-)

poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Wyjechali na wakacje...

wszyscy nasi podopieczni...

Niby fajnie... ale tak cicho jakoś :-(

Już weekend tylko z Grzesiem był dziwny, a teraz jak odwiozłam go na obóz już w ogóle smutno...

Wiem, wiem... korzystaj póki możesz. Zaraz znów będzie trójeczka, a nie długo potem czwóreczka, ale mi smutno :-(

Może za to wreszcie znajdę czas na ogarnięcie spraw Tomcia. Siaty z ciuszkami leżą i się kurzą. Czas zrobić miejsce w szufladach, zakupić dzieciowy proszek i ogarnąć  sytuację. Do tego ogólnie ogarnął mnie etap 'wicia gniazda' i pomysłów co zrobić mam setkę... gorzej z wydolnością pojemnika na Tomcia. Umyłam lodówkę i padłam... 

No dobra, koniec marudzenia... 

Może w te wolne dni uda mi się nadgonić blogowo wakacje :-)

niedziela, 07 sierpnia 2016
Słowacja 2016 - Janosikowe Diery

Będąc w Małej Fatrze nie mogliśmy choć raz nie pójść w góry. Co dla dzieci jest najatrakcyjniejsze w górach? Oczywiście wspinanie i skałki,. Wybraliśmy więc spacer na Janosikowe Diery, Małe, Nowe i część Dużych, bo jednak strome drabiny mnie odstraszyły. Widoczki były przepiękne, dzieci maszerowały bez marudzenia, bo ciągle coś ciekawego jawiło się na horyzoncie i wręcz trzeba było przyspieszyć by szybciej zobaczyć wodospadzik, most czy drabinkę :-)

 A jak tylko droga zaczęła się dłużyć to odkryliśmy rzepy, nawet Tomcio został wciągnięty do zabawy :-)

 

09:32, kajka271
Link Komentarze (1) »
środa, 03 sierpnia 2016
Słowacja 2016 - Bojnice, Cicmany

Pierwszego dnia (właściwie drugiego) w naszej okolicy zapowiadali deszcze, więc wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy trochę na południe, do Bojnic. Bojnice to urocze miasteczko z taką ilością atrakcji, że starczyłoby na kilka dni. My już w drodze zaliczyliśmy śliczną wioseczkę Cicmany, z domkami pomalowanymi jak z Przystanku Alaska :-), więc sił starczyło nam na tylko dwie dodatkowe atrakcje :-)

Poniżej kilka zdjęć z Cicmanów. Urocze domki, prawda?

Wracając do Bojnic. Ich główną atrakcją jest zamek, ale jeden zamek zaliczyliśmy już dzień wcześniej, ale ponieważ lało i zdjęć nie ma to wpisu osobnego na ten temat nie będzie. Zamek nota bene przepiękny, Oravski Zamek, z milionem schodów pomiędzy kolejnymi podzamkami (to ja, jako ciężarna zanotowałam najbardziej), bardzo fajnie wyposażony, z kilkoma wystawami, pokazem gry na harfie itd. W każdym razie zamek w Bojnicach, choć z zewnątrz prześliczny, nas już nie pociągał... za to obok zamku znaleźliśmy drugą atrakcję, olbrzymie Zoo, bardzo zachwalane przez wszystkich. Zoo bardzo przypominało nasz oliwski zoolog, z leśnymi uliczkami i dużą powierzchnią do spacerów. Zresztą jak i w Oliwie, tego zoo również, na raz, nie dało się przejść. Ważne, że długi spacer z atrakcjami w postaci mieszkańców klatek zaliczony :-)

Dzieciom podobały się małe małpki. Eh, gdyby można było sobie taką zabrać do domku :-)

No i oczywiście surokatki :-)

Piotrusia ciężko było odciągnąć od słoni.

No i koniki i kózki, dla naszej Ewci number one :-)

A na koniec atrakcja numer dwa w Bojnicach, baseny w parku z widokiem na zamek. Błogość. Było wyjatkowo mało ludzi, basen wielki, z rwącą rzeką, z fontannami, taki aquaparkowy. Ewcia znów przypomniała sobie, że umie pływać, bo w jeziorze, czy w zatłoczonym aquaparku dnia poprzedniego, bała się stracić grunt pod nogami, tu znów pływała :-)

Ten basen mi się najbardziej podobał, ze wszystkich wypasionych (i zatłoczonych) aquaparków w których byliśmy w Słowacji :-) 

Wróciliśmy

i jak zwykle, jak u wszystkich, przygniotło nas pranie :-) 

Wakacje jak zwykle udane. Nawet pogoda, choć zapowiedzi był różne, co dzień gdzieś pojawiały się deszcze, to jakoś w efekcie w większości nas omijały. A i nie było upałów, których obawiałam się na południu... 7my miesiąc ciąży, w górach i upałach to nie brzmiało zachęcająco... w efekcie cześć czasu spędzaliśmy w basenach :-) 

Ale od początku. Na trasę dojazdy M wymyślił nam niespodziankę w Gliwicach. Trochę za szybko tam dojechaliśmy, więc najpierw spędziliśmy godzinkę w parku na wybieganiu dzieci. Niesamowitym zbiegiem okoliczności okazało się, że akurat są w parku warsztaty dla dzieci, więc godzina zleciała nam bardzo szybko, zmęczyliśmy nóżki, zgłodnieliśmy i podążyliśmy do celu naszego postoju czyli knajpy PKP Pyszne Kurczę Pyszne.

Trzeba było widzieć Piotrusia. Nie mógł się skupić na jedzeniu, bo ciągle podskakiwał z ekscytacji i wypatrywał czy przypadkiem lokomotywka nie jedzie w kierunku naszego stołu. Cała knajpa obwieszona jest tabliczkami (nawet podobno któraś kupiona od M), wszędzie pociągi i dookoła całej sali rozstawione tory z działającą kolejką. Kolejka ta przywozi napoje, a nawet przywiozła nam na koniec rachunek. Pełnia szczęścia :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 348