Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Angel and Memorial tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
adopt your own virtual pet!
Pisz swój dziennik w Internecie
życie rodzinne
Blog > Komentarze do wpisu
Szkocja - dzień czwarty

Rano obudził nas prześliczny widok :-) Nic tylko wstawać i w drogę :-) Ciężkie plecaki zostawiliśmy w namiocie, więc było nam dużo łatwiej.

 

Niestety góra z bliska nie wyglądała już tak fajnie. Napotkani turyści ubierali raki, pakowali cekany... trochę nas to przeraziło, bo nam do wspinaczki wysokogórskiej daleko. A z parkingu widać było drogę na szczyt całą zasypaną śniegiem.

W efekcie poddaliśmy się i pomaszerowaliśmy dolinką, by zaatakować szczyt z drugiej strony... a raczej jeden z jego bocznych wierzchołków.

Dolina była urokliwa, słoneczko świeciło, ale jak zaczęliśmy wchodzić pod górę to skończyła nam się ścieżka. Z każdej strony skały, albo śnieg... już zastanawialiśmy się czy nie bezpieczniej się wycofać, gdy wypatrzyłam szczelinkę w skale, która tworzyła schodek. Okazało się, że wystarczyło pokonać tylko fragment stresującej ścianki, by zaraz już spokojnie dostać się na szczyt. 

Zdjęcia tego nie oddają, ale tu Mariusz stwierdził, że tędy się nie da... schodzimy chyba... a zaraz potem wspiął się do przełęczy.

W efekcie tylko, tak byliśmy zestresowani, a nogi miałam tak zmęczone od tego napięcia mięśni ciągłego, że na samej grani bałam się wstać. Do tego wiatr wiał ostry, miałam wrażenie, że jak wstanę to mnie zwieje.

Z jednej strony była ostra grań, z drugiej zaśnieżony wierzchołek. Do każdego dosłownie 10minut... a ja nie byłam wstanie tam wejść. Kto mnie zna ten wie, że lęku wysokości czy przestrzeni nie mam, ale jakoś ruszyć się dalej nie mogłam.

Na dół schodziło się już spokojnie. Żebym wiedziała, że taką ładną trasę odnajdziemy może zaryzykowałam bym iść dalej na górze... po prostu idąc w dół łatwiej było wybierać szlak. No ale cóż. Z dołu wchodzić ponownie nie było już jak :-)

A wieczorem z namiotu oglądaliśmy obły szczyt, który rozważaliśmy na dzień następny. Zapowiadali deszcze, ale niebieskie niebo nie pozwalało nam w to wierzyć :-)

piątek, 22 maja 2015, kajka271
Tagi: Szkocja

Polecane wpisy

  • Szkocja - dzień 6ty i ostatni

    Wyobraźcie sobie, że został mi jeszcze jeden dzień ze Szkocji do opowiedzenia. Zdjęcia w zasobach bloga są już ładny miesiąc i czekają :-) Pamiętacie, że poprze

  • Szkocja - dzień drugi

    A tym samym pierwszy szczyt, Beinn Dorain. Jest to jeden z Munros'ów, czyli szkockich gór powyżej wysokość 3000 stóp (914,4 m), nasz pierwszy :-). Nazwa ta poch

  • Szkocja - dzień pierwszy

    Pierwszego dnia musieliśmy dojechać z Glasgow do planowanego miejsca startu trackingu. Oczywiście pociągiem. Zabawne było jak w Glasgow na stacji z jednego z po

  • Edynburg - magiczne miasto

    Stolica Szkocji to miejsce niesamowicie urokliwe. To naprawdę dziwne, że miasto nie jest jeszcze bardzo popularne wśród turystów. Edynburg zachwyca zabytkową, c

  • Wakacje w Szkocji

    Moja siostra ciągle namawia mnie, żeby pojechać do niej do Szkocji. Strasznie tęsknią za nami. Już nawet mi mówi, że bilet nam kupi, abyśmy tylko przylecieli. M